THOUSANDS OF FREE BLOGGER TEMPLATES

poniedziałek, 4 maja 2009

...Kittie powraca.

..i to na bardzo wielu płaszczyznach...
Multipowrót do rzeczywistości bywa bolesny. Podobnie jak boleć może przyglądanie się swojemu odbiciu w lustrze. Że niby źle? Że podkrążone oczy, rozmazany makijaż i grzywka w nieładzie?...
...nie. Absolutnie nie o to chodzi...tym razem
Obraz do zajebania boleśnie realny. Zbyt realny. Brak tu jakiegokolwiek marginesu na mnie samą. Na wątpliwość, krok w tył i zaufanie w stosunku do jutra...
Cóż, najwyraźniej uciec można, ale nie na zawsze. Bo w końcu nie ucieknie się przed samą sobą, a ponad 400 km wystarcza na bardzo krótko. Zaledwie na jeden dłuższy oddech i jedną chwilę, kiedy można odrzucić wszystko, czym jest się na prawdę...

Ale przecież...
Kocham to, kim jestem. Nawet, jeśli czasem uciekam od samej siebie.

Dlatego dam sobie jeszcze jeden dzień. Jeden dzień na tęsknotę za czymś, czego nigdy nie było. I jeden dzień na bardzo wątłe myśli, które uciekają w przestrzeń wraz z papierosowym dymem.

Bo już jutro wyrwę sobie te gwoździe z rąk, zabiję każdą wątpliwość i odrzucę jak najdalej wszelkie słabości...a zwłaszcza tą jedną.

Od jutra znowu przestanę mówić szeptem...Bo spojrzę w to samo lustro co dzisiaj, a odbicie przywitam głośno. Chwilowo zapomniałam, że mam w środku zbyt wiele hałasu, żeby pozwolić znowu się komuś uciszyć.

„I am not your rollin’ wheels. I am the Highway!”

0 komentarze: